Czy łatwo ukraść „elektryka”?

Czy samochód elektryczny jest łakomym kąskiem dla amatorów cudzej własności? Zazwyczaj tak. Auta są obecnie kradzione głównie w celu pozyskania z nich części. Nowoczesny samochód składa się z wielu kosztownych elementów takich jak m.in. systemy multimedialne, zaawansowane reflektory LED czy liczne czujniki i radary. Atrakcyjne na czarnym rynku mogą być także m.in. części blacharskie.

O ile z samochodów spalinowych regularnie wycinane są katalizatory, a złodzieje potrafią to zrobić w ciągu kilkudziesięciu sekund, pod osłoną nocy na parkingu pod blokiem, o tyle z powodu oczywistych różnic konstrukcyjnych nie należy obawiać się szybkiego wycięcia akumulatora z auta EV. Akumulator i zawarte w nim materiały mogą być jednak powodem kradzieży takiego pojazdu. Łupem złodziei padają mniejsze pojazdy elektryczne, takie jak hulajnogi czy rowery, a przede wszystkim właśnie ich baterie. – Każda z baterii kosztuje od 2,5 do 4 tys. złotych, a jej wyjęcie nie sprawia złodziejom żadnego problemu. Wystarczy uniesienie siedziska i demontaż ogniwa” – wyjaśnia Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard Systems.

Źródło: elektromobilni.pl

Pobierz ofertę