W 1996 r. najważniejszą informacją o skradzionym samochodzie było to, gdzie się znajduje. Dziś lokalizacja jest zaledwie jedną z wielu danych, jakie dostarcza system monitoringu. Trasy, postoje, przebiegi, czas pracy, zużycie paliwa czy wykorzystanie maszyn mogą być analizowane i wykorzystywane w codziennym zarządzaniu flotą.
Kiedy Gannet Guard Systems rozpoczynał działalność w Polsce trzy dekady temu, monitoring samochodów wyglądał inaczej niż obecnie. Nie było platform internetowych, aplikacji, map dostępnych na ekranie telefonu ani systemów, które przez całą dobę zbierały informacje o flocie. Podstawowym narzędziem była radiowa lokalizacja. Jeżeli samochód został skradziony, należało namierzyć sygnał wysyłany przez moduł ukryty w pojeździe i rozpocząć poszukiwania. W pierwszych latach działalności Gannetu wykorzystywano do tego specjalnie wyposażony samochód, a także samolot przylatujący ze Skandynawii.
Wtedy monitoring zaczynał się właściwie w momencie, w którym samochód znikał. Przez kolejne 30 lat sytuacja zmieniła się zasadniczo. Informacja o położeniu pojazdu zaczęła być dostępna również wtedy, gdy nic złego się z nim nie działo. A kiedy można było gromadzić ją przez cały czas, pojawiło się pytanie, co jeszcze da się z niej wyczytać.
Od poszukiwania samochodu do jego bieżącej obserwacji
Radiowa lokalizacja była rozwiązaniem przeznaczonym przede wszystkim do odnajdywania skradzionych pojazdów. Sygnał pozwalał ekipie poszukiwawczej stopniowo zawężać obszar, w którym znajdował się samochód. Rozwój systemów satelitarnych (amerykański GPS, europejski Galileo, rosyjski GLONASS i chiński BeiDou) oraz telefonii komórkowej zmienił sposób przekazywania informacji o pojeździe. Lokalizacja mogła być przesyłana na odległość, zapisywana i udostępniana użytkownikowi systemu. Z czasem dało się nie tylko ustalić aktualne położenie samochodu, lecz także odtworzyć jego wcześniejszą trasę.
Nie oznaczało to końca radiowej lokalizacji. GPS i transmisja komórkowa mają swoje ograniczenia wynikające z ekranowania sygnałów w podziemnych garażach, stalowych kontenerach czy w sytuacji celowego zagłuszania. Radio pozostaje niezależnym sposobem lokalizacji, dlatego warto jest, gdy oba rozwiązania się uzupełniają.
– Kiedy mieliśmy samą radiówkę, klient musiał najpierw zauważyć, że samochód został skradziony, i zgłosić kradzież. Przy połączeniu różnych technologii możemy wcześniej otrzymać informację, że z pojazdem dzieje się coś niepokojącego. Skraca się czas reakcji, a część procesu może odbywać się automatycznie – mówi Dariusz Kwakszys, IT Manager w Gannet Guard Systems.
Samochód stał się źródłem danych
Kiedy system zaczął rejestrować kolejne informacje o pojeździe, historia przejazdów przestała być wyłącznie zapisem jego lokalizacji. Można było sprawdzić długość trasy, czas postoju, przebieg czy częstotliwość przemieszczania się pomiędzy określonymi miejscami. Przy jednym samochodzie takie informacje miały ograniczone znaczenie. Przy większej flocie zaczynały tworzyć obraz sposobu jej funkcjonowania.
Do lokalizacji dochodziły kolejne dane. Systemy mogły rejestrować uruchomienia silnika, czas pracy, zużycie paliwa czy opuszczanie określonych obszarów. Można było tworzyć geostrefy i otrzymywać informacje o ich przekroczeniu. Historia danych pozwalała również wracać do wcześniejszych przejazdów i porównywać sposób wykorzystania poszczególnych pojazdów.
Właśnie w tym miejscu monitoring zaczął przechodzić w telematykę. Dla firmy transportowej znaczenie miały przebiegi i trasy. W przypadku samochodów dostawczych istotne mogły być postoje oraz sposób realizacji zleceń. Dla przedsiębiorstwa budowlanego ważne stawało się miejsce pracy maszyny i czas jej wykorzystania. W gospodarstwie rolnym można było sprawdzać położenie sprzętu przemieszczającego się pomiędzy różnymi polami.
Zakres monitorowanych obiektów również się rozszerzał. Obok samochodów osobowych pojawiły się samochody dostawcze i ciężarowe, motocykle, maszyny rolnicze i budowlane, łodzie, skutery wodne oraz przyczepy.
Od mapy do zarządzania flotą
Dla osoby odpowiedzialnej za flotę sama informacja o aktualnym położeniu samochodów szybko przestała wystarczać. Znaczenie miała możliwość spojrzenia na dane z dłuższej perspektywy.
Historia przejazdów pozwalała sprawdzić, czy samochody poruszały się zgodnie z planem. Przebiegi można było wykorzystać przy planowaniu serwisu. Informacje o postojach pomagały ocenić organizację pracy, a dane dotyczące paliwa pozwalały analizować koszty eksploatacji.
Przy większej liczbie pojazdów dało się porównywać ich wykorzystanie. Jeden samochód mógł wykonywać znacznie więcej kilometrów niż pozostałe, a inny przez znaczną część dnia pozostawać niewykorzystany. W jeszcze innym przypadku historia przejazdów mogła pokazać, że określona trasa jest regularnie pokonywana w sposób, który generuje dodatkowe kilometry.
Takie informacje mają znaczenie dopiero wtedy, gdy można na ich podstawie coś zmienić. Trasa może zostać przeorganizowana. Serwis można zaplanować wcześniej, a pojazd przesunąć do innego zadania. Da się też zweryfikować, czy sposób wykorzystania floty odpowiada temu, jak została zaplanowana.
W przypadku flot realizujących wiele zleceń systemy zaczęły wspierać również bieżącą organizację pracy. Dane o położeniu pojazdu można było wykorzystać przy przydzielaniu kolejnych zadań, a informacje o ich realizacji przekazywać między kierowcą a dyspozytorem.
W ten sposób monitoring stał się jednym z narzędzi pracy osoby odpowiedzialnej za flotę. Nie zastąpił jej doświadczenia ani decyzji, ale dostarczył danych, na których można było te decyzje oprzeć.
Dane zaczęły wpływać na koszty
Wraz ze wzrostem liczby pojazdów rosło znaczenie kosztów związanych z ich eksploatacją. Każdy dodatkowy kilometr, niepotrzebny postój czy niewłaściwie zaplanowana trasa może mieć znaczenie, kiedy podobnych sytuacji dotyczą dziesiątki lub setki samochodów. Dane z monitoringu pozwalają takie sytuacje zauważyć.
Przebieg można zestawić z harmonogramem serwisowym. Zużycie paliwa da się porównywać pomiędzy podobnymi pojazdami. Historia tras jest w stanie pomóc w szukaniu możliwości ograniczenia liczby przejechanych kilometrów. Czas pracy maszyn może być podstawą do oceny, czy kosztowny sprzęt jest wykorzystywany w odpowiednim stopniu. Nie chodzi przy tym o samo zbieranie raportów. Ich wartość pojawia się wtedy, gdy pozwalają zauważyć zależność, której wcześniej nie było widać.
Przy kilku samochodach można wiele rzeczy kontrolować na bieżąco. Przy dużej flocie jest to już praktycznie niemożliwe bez odpowiednich danych. System telematyczny przejmuje więc część pracy związanej z gromadzeniem informacji, a osoba zarządzająca flotą może skupić się na ich analizowaniu i podejmowaniu decyzji. To jeden z powodów, dla których telematyka stała się częścią zarządzania przedsiębiorstwami transportowymi i firmami posiadającymi rozbudowane floty.
Nie tylko samochody
Rozwój monitoringu sprawił, że jego zastosowanie zaczęło wykraczać poza klasycznie rozumianą flotę samochodową. Dla firmy budowlanej samochód jest tylko jednym z elementów majątku. Równie ważna może być koparka, ładowarka czy inna maszyna pracująca na placu budowy. W przypadku gospodarstwa rolnego podobną rolę odgrywa ciągnik lub kombajn. Dla firmy zajmującej się transportem wodnym takim obiektem może być łódź.
W każdym z tych przypadków podstawowe pytanie brzmi podobnie: gdzie znajduje się sprzęt? Później pojawiają się kolejne: czy jest wykorzystywany, jak długo pracuje, ile czasu spędza w konkretnym miejscu i czy jego wykorzystanie odpowiada planowi. To właśnie tutaj szczególnie dobrze widać zmianę, jaka zaszła w monitoringu. Sama lokalizacja jest nadal potrzebna, ale coraz częściej stanowi dopiero początek informacji o tym, co dzieje się z danym środkiem trwałym.
W przypadku maszyn pracujących na dużym obszarze takie dane mogą mieć bezpośrednie znaczenie dla organizacji pracy. Można sprawdzić, gdzie znajduje się sprzęt, zaplanować jego wykorzystanie i łatwiej ocenić dostępność poszczególnych maszyn.
Co dalej z monitoringiem?
Przez 30 lat ilość informacji, które można pozyskać z pojazdu, znacząco wzrosła. Kolejnym wyzwaniem nie jest już więc samo zebranie danych, lecz ich właściwe wykorzystanie. System może pokazać trasę, przebieg, postój czy zużycie paliwa. Coraz częściej może też pomóc znaleźć zależności pomiędzy tymi informacjami.
Rozwijają się rozwiązania wykorzystujące analizę predykcyjną i sztuczną inteligencję. Ich zastosowanie może obejmować między innymi wcześniejsze wykrywanie problemów technicznych, analizowanie sposobu jazdy czy szukanie możliwości poprawy organizacji pracy.
To naturalny kolejny etap rozwoju. Jeżeli przez lata systemy przechodziły od odpowiedzi na pytanie „gdzie jest samochód?” do informacji „jak samochód był wykorzystywany?”, kolejnym krokiem jest wykorzystanie tych danych do wskazania, co może wydarzyć się dalej i jakie działania warto podjąć. Nie oznacza to, że decyzje przechodzą na system. Nadal podejmuje je człowiek. Zmienia się natomiast ilość informacji, które ma do dyspozycji.
30 lat od lokalizacji do zarządzania informacją
W 1996 r. monitoring zaczynał się od bardzo konkretnej potrzeby: odnaleźć skradziony samochód. Gannet wykorzystywał do tego radiową lokalizację, specjalistyczny sprzęt i zespoły prowadzące poszukiwania.
Później pojawiły się GPS i GSM. Lokalizacja mogła być przekazywana na odległość, a informacje o samochodzie zaczęły być dostępne również podczas jego normalnej pracy. Doszły trasy, postoje, przebiegi, zużycie paliwa, czas pracy i kolejne parametry.
Wraz z rozwojem technologii zmieniło się więc znaczenie samego monitoringu. Z narzędzia wykorzystywanego przede wszystkim po kradzieży stał się źródłem danych wykorzystywanych każdego dnia. Dzisiaj te dane mogą służyć do planowania pracy floty, kontroli kosztów, organizacji serwisu czy oceny wykorzystania samochodów i maszyn. Lokalizacja nadal pozostaje podstawą, ale nie jest już końcem informacji.
Przez trzy dekady odpowiedź na pytanie „gdzie jest samochód?” stała się początkiem kolejnych pytań: jak został wykorzystany, ile kosztowała jego praca, czy można było zaplanować ją inaczej i co można zrobić, żeby następnego dnia cała flota działała sprawniej.
To właśnie na tej drodze monitoring pojazdów stał się częścią zarządzania flotą.
Maciej Pobocha